Czasem dostajemy więcej niż oczekujemy...
Mark to facet przed trzydziestką. Do Anglii przyjechał kilka lat temu za swoją dziewczyną. Drobną blondynką o niebieskich oczach. Wynajmowali razem mieszkanie. Mogłabym napisać, że byli szczęśliwi i bardzo w sobie zakochani, ale jakoś nie bardzo wnikałam w szczegóły ich związku. Patrząc na ta blondynkę mogłam się domyślać nie raz jaka była. Powiem tak - diabeł może przybierać piękną powłokę:).
Moje życie teraz nie wygląda zbyt barwnie i pasjonująco. Poprzez zawirowania i chaos ostatnich wydarzeń byłam zmuszona do zmiany miejsca zamieszkania, zmiany pracy, utratę życia towarzyskiego i wejścia w codzienną rutynę, która staje się powoli męcząca. Ale jak to? Przecież zawsze byłam osobą pełną kreatywnych pomysłów, radości i życia. Z tym, że nawet pasja czasem męczy i trzeba od niej trochę odpocząć by nabrać nowej motywacji i inspiracji. No i ta angielska pogoda - ona też nie rozpieszcza i nie pomaga w nastawieniu.
Zawsze bardzo chciałam być niezależna i wszystko wiedząca jak moja mama. Zawsze ja podziwiałam za umiejętność załatwiania tych wszystkich formalnych i biurowych spraw, które w wieku dojrzewania mnie po prostu przerażały. Kiedy poszłam na pierwsze wynajmowane mieszkanie, rachunkami i załatwianiem internetu oraz innych rzeczy zajmował się mój obecnie ex. Zawsze uważałam, że nie jestem do tego stworzona i jakoś te wszystkie ważne detale nie są na moją głowę. Szczerze to myślałam, że jestem na to po prostu za głupia. Te umiejętności ( które miałam za nie moje) strasznie blokowały mnie w tym co chciałam osiągnąć.
Dopiero za granicą nauczyłam się samodzielności i to takiej pełnej. Takiej, której nie nauczyło mnie życie przy mamie ani przy facecie. Po raz pierwszy na prawdę nauczyłam się planowania długo terminowego. To na obczyźnie musiałam się zmierzyć z dorosłością i to jeszcze w obcym języku!
Kiedy tu przyjechałam....
Witajcie po dwu tygodniowej przerwie. Cóż mogę Wam powiedzieć na ten temat? Może lepiej nic. Po prostu mam trochę na głowie i dlatego nic nie pisałam. Na prawdę nie było na to czasu.
Pomyślałam jednak, że skoro już tak powoli zbiera się was tu trochę ( jak i również na Facebooku) zrobię mały TAG O mnie. Czyli 50 faktów dzięki którym będziecie mogli poznać mnie bliżej. Zapraszam więc do lektury.
1. Pseudonim Agent Girl wziął się z tego, że zawsze chciałam być agentką specjalną jak Romanov itp., a w młodości zawsze oglądałam Odlotowe Agentki. Miałam nawet puderniczkę nadajnik z lusterka i parę innych gadżetów.
2. Jestem blondynką.
3. Pasja do pisania wzięła się u mnie po tym jak moja polonistka w 5 klasie podstawówki podziałała "Tobie postawimy 4, ale rozwiniesz się nam dalej".
4. Tak na prawdę to większość wypracowań na polski do czasów gimnazjum poprawiała mi mama.
5. Jednak moimi pierwszymi blogami były fanfiki związane z zespołem US5. Później pojawiły się inne opowiadania fantasy inspirowane sagą Zmierzch, które miały bardzo pozytywny odbiór.
6. Jako mała dziewczynka chciałam jeździć ekstremalnie na rolkach i snowboardzie.
7. W podstawówce dostałam od starszego chłopaka przez przypadek piłką do kosza w ostatni palec u ręki. Pielęgniarka powiedziała, że nic mi nie będzie, ale był lekko zwichnięty. Teraz jest lekko krzywy do środka dłoni!
8. Bardzo lubię deszczową pogodę.
9. Jestem uzależniona od słodyczy i mogłabym je jeść na tony.
10. Podczas sprzeczki z jednym z chłopaków w podstawówce moja głowa przeleciała przez szybę w oknie. W ostatniej chwili uniknęłam gilotyny, dzięki szybkiej ucieczce spod spadającego w dół szkła! Tak mogłam być jeźdźcem bez głowy.
11. Zawsze chciałam mieć tygrysa albo jaguara lub wilka jako domowe zwierzątko:)
12. Uwielbiam spędzać czas na łonie natury.
13. Węży boje się tak panicznie jak ludzie, którzy cierpią na arachnofobie.
14. O ironio te zwierzęta ciągle prześladują mnie we śnie w proroczy sposób.
15. Uważam się za wiedźmę, bo w życiu przewidziałam śmierć człowieka i narodziny kolejnego.
16. Wracając do snów i bycia wiedźmą, zawsze gdy coś mi się śni, jest to coś dziwnego i nigdy nie jest bez znaczenia.






